niedziela, 29 lipca 2012

Leniwy weekend

Czas upłynął mi na prawienicnierobieniu i podziwianiu ranczowych widoków. Było upalnie, sielsko i anielsko... Zakwitły ulubione kwiatki teściowej:



i groszek


i lilie

a tu nie zakwitło



nawet sąsiad z boku hoduje kwiatki



aż nadeszła sobota... Pobudka około 6godz rano, w roli budzika sąsiad-rolnik na traktorze postanowił zrobić nam dobrze i kosił trawę na polnej drodze dojazdowej... Ledwie odjechał, a z oddali zaczęło być słychać gniewne pomrukiwania nadchodzącej burzy. Trwało to długo, o spaniu mowy nie było. Grzmiało, błyskało, a potem lunęło:


A po deszczu jeszcze długo kapało...


Burza poszła dalej:


A dziś znów grzmiało i padało, potem znów słońce, a teraz znów na coś się zbiera... Na dobrą sprawę tak źle nie było, jak zapowiadali, wszystko poszło dalej.

Imieniny udały się wyśmienicie, byli goście, grill, zawody w badmintona (chociaż nikt nie wie, kto wygrał...), świetna atmosfera i mnóstwo śmiechu, od którego brzuch bolał :)) Oby więcej takich dni.
A od mamusi dostałam zestaw takich pucharków:


Właśnie żałuję, że nie mam już farb do szkła, bo to ma potencjał, oj ma... :))

A robótkowo dłubie się i dłubie i dłubie...

34 komentarze:

  1. Aniu bardzo potrzebne są takie dni nic nie robienia:))) ja też coś się byczę wczoraj na grilu, dzisiaj też się jakoś snuję po domu....kilka rządków przerobiłam ...:) pozdrawiam Viola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc całkowicie mnie rozumiesz :)) Też cos tam dłubię, ale ciężko mi to idzie...

      Usuń
  2. Ranczowe widoki przepiękne! Prawie nicnierobienie w takich okolicznościach przyrody musiało być bardzo przyjemne :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj faktycznie, było i szkoda, że tak szybko dni mijają... :))

      Usuń
  3. Oj jak u Ciebie pięknie!! Ja już nie mogę się doczekać urlopu, a tu jeszcze 5 dni przede mną :( liczę, liczę i rachuję ile godzin jeszcze w Krakowie przebiduję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczysz, minie szybko, już tak niedługo :))

      Usuń
  4. Cieszę się, że goście i pogoda dopisali i że wypoczęłaś i jesteś zadowolona:)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, takich dni mogłoby być więcej :))

      Usuń
  5. Pieknie spędziłaś czas z rodziną :) I śliczne pucharki! Ja to bym zaraz lodów narobiła i w nich podała! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdążyłam podać lodów, bo mi je prosto z kubka zjedli :)) Ale spokojnie, jeszcze nie raz będzie okazja :))

      Usuń
  6. Cudownie, że się dobrze bawiłaś i goście też :))) A roślinnie to mnie Twoje "lilje" wodne zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak dobra zabawa... :)) O te lilie baliśmy się najbardziej, bo nie bardzo chciały nam rosnąć, ale w końcu coś z siebie wydusiły :))

      Usuń
  7. Ładnie masz na tym ranczu, nasturcje bardzo piękne i lilie.
    Fajnie, że sobie poleniuchowałaś, trochę zazdroszczę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najfajniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że te wszystkie roślinki nie wymagają zbyt wiele uwagi i pozwalają na swobodny odpoczynek :)) A o nasturcje bałam się niesamowicie, bo jakiś czas po posianiu tak zarosły chwastami, że sporo zieleniny usunęłam. Bałam się, że z chwastami kwiatki również powyrywałam... :))

      Usuń
  8. Ach,jak przyjemnie jest na Twoim ranczu,nasturcje też uwielbiam.Mam nadzieję,że napadało na tego nieludzkiego sąsiada co to spać nie dał:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj taką miałam nadzieję, że go jaki piorun na tym traktorze postraszy, a potem miałam wyrzuty sumienia, że jednak go dopadło, bo mimo wszystko tak źle mu nie życzyłam... :))

      Usuń
  9. Takie leniuchowanie też na dobre wychodzi.Piękne widoki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te chwile i każdemu polecam :))

      Usuń
  10. śliczne zdjęcia, zazdroszczę takich widoków :)) A pucharki też mi się od razu z lodami skojarzyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kilku lat jeździmy w to miejsce i nadal się nam nie znudziło, coś w tym jest :)) A pucharki niedługo będą w użyciu, tylko kupię lody :)) Chyba że wcześniej uda mi się dokupić farby do szkła i je przemalować :)) Bo mnie łapki świerzbią... :))

      Usuń
  11. Pomaluj, lody podaj, a my wszyscy przyjedziemy i te lody zjemy! :-)))

    OdpowiedzUsuń
  12. pięknie, pięknie i jeszcze raz pięknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba :))

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się podobają :))

      Usuń
  14. Wspaniały ogród, piękna okolica, szynszyle słodziaki ( też mam dwa). "Produkujesz" same wspaniałości. Prace dziewiarskie(i nie tylko) wywarły na mnie duże wrażenie. Dobrze, ze zostawiłaś komentarz. dzięki niemu Cie odnalazłam. Przedtem blogger mnie nie łączył z twoją stronką.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mnie odnalazłaś i że Ci się podoba:)) Dziękuję Ci za uznanie :)) Zaglądaj do woli :))

      Usuń
  15. Bardzo fajne,letnie zdjęcia. Ja tez mam takie pucharki, sa idealne do lodów i deserów:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby było ciekawiej, dzień wcześniej w sklepie do podobnych pucharków wzdychałam z utęsknieniem :)) Dlatego wyobraź sobie moją radość, gdy trafiły w moje ręce :))

      Usuń
  16. Można się zrelaksować od samego patrzenia na fotki:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Za sąsiada na traktorze ktoś pewnie zmówił modlitwę: Panie Boże ześlij deszcz na moje buraki i sąsiada siano... i lunęło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba tak, chociaż wcale aż tak mocno nie padało, jak te wszystkie grzmoty by wskazywały :))

      Usuń